niedziela, 22 września 2013

coś ze szkoły [cz. 2]

Każdemu z nich dzień minął w  miarę dobrze, poza tym, że Asia zawaliła ważny sprawdzian z przedmiotu zawodowego. Pocieszeniem jednak dla niej było to, że pare razy widziała Wojtka na przerwie i rozmawiali chwile. Bardzo chciała z nim jeszcze porozmawiać na temat połowinek, ale już go nie złapała nigdzie i postanowiła, że odpuści sobie ten temat. Co będzie to będzie- powiedziała sobie w myślach- najwyżej pójdę sama lub z kim innym. 
Wojtek miał dziś tylko 5 lekcji, bo nauczycielka od zajęć praktycznych  rozchorowała się po 4 lekcji i mogli prędzej iść do domu. Aśka nie miała tego szczęścia, bo miała z nią akurat 4 pierwsze godziny. Wojtek i Joanna chodzili do technikum o tym samym profilu, mianowicie żywienie i gospodarstwo domowe. Nazwa może trochę skomplikowana, ale po prostu jest to kucharz, dietetyk lub coś w tym rodzaju. 
- Ej Aśka ! - usłyszała nagle znajomy głos z końca korytarza- Zaczekaj chwilę ! 
To był Filip, kolega z klasy, który od pierwszej klasy podkochiwał się w niej. Dziewczyny bardzo za nim przepadały, Asia też, ale widziała w nim tylko dobrego kolegę z klasy, z którym bardzo dobrze trzymała od początku. Jednak Filip olewał wszystkie dziewczyny i ciągle starał się o względy Asi, dla niej nawet przestał słuchać metalu, bo strasznie go nie lubiła. Mimo to Asia i tak nie chciała zmieniać z nim relacji.
- Hej Fifi ! Co jest ? - spytała
- Co robisz po lekcjach ? 
- Chyba nic. Ale nie wiem jeszcze dokładnie, bo nie wiem co planują dziewczyny.
- Aha. A nie chciała byś pójść ze mną? Muszę kupić sobie koszulę na połowinki i coś dla mamy na urodziny, bo to już jutro, a ja jestem w kompletnej dziurze! Nie wiem co mogę jej dać, a nie chce dawać jej 3 rok świeczki. - skrzywił się Filip
- Hmm ... - pomyślała chwilę - no dobra! W takim razie jesteśmy umówieni.
Aśka uśmiechnęła się i poszła pod klasę. Po drodze spotkała dziewczyny z 3 turystycznej (tech. o profilu Obsługi Turystycznej) i rozmawiała z nimi na temat połowinek. Był to temat, który od początku roku szkolnego nie schodził z ust klas 3. Miała to być pierwsza wielka wspólna impreza oczywiście nieoficjalna, bo bez nauczycieli. Wszyscy uczniowie byli tym bardzo podekscytowani i przejęci. Nie wiedzieli jak się ubrać, jak to wszystko będzie wyglądało i czy w ogóle impreza wypali, bo były tam osoby, które bardzo mieszały, tzn. ciągle zmieniały zdanie co do DJ, kateringu, sali i buntowały niektóre osoby żeby specjalnie robić niepotrzebne zamieszanie i wprowadzać większość w panikę. Jednak organizatorki były nieugięte przy swoich postanowieniach i nie dawały się oszołomić. Dziewczyny rozmawiały by jeszcze dłużej, ale zadzwonił dzwonek, a Aśka nie mogła pozwolić sobie na spóźnienie na lekcję biologii. Więc poszła na lekcje. 
Aśka przez całą lekcję była nieobecna myślami w temacie chorób, wirusów i zakażeń, myślała cały czas o tym, jakby zapytać Wojtka czy pójdzie z nią na połowinki. Nie była też do końca pewna, czy Wojtek na pewno się zgodzi z nią pójść, ale warto było spróbować.
- W końcu po lekcjach ! - krzyknęła grupka chłopaków z 4 klasy. 
- Chłopaki nie wiem jak wy, ale ja idę do domu i walnę się w komę, bo zasnę na stojąco. - powiedział jeden z czwartoklasistów, Artur. Reszta się zaśmiała, bo był on znany z ciągłego imprezowania i nie było dnia kiedy Arczi by nie powiedział tego zdania. 
Asię czekały jeszcze 3 lekcje. Na szczęście zleciały szybko i mogła już iść z Fifim na "wielkie zakupy". Gdy zmierzali w stronę wyjścia Asia zobaczyła siedzącego na ławce Wojtka. "Co on tu robi ? Przecież już dawno skończył lekcje. A z resztą to nie moja sprawa i tak na mnie nie czeka. gdyby tak było powiedział by mi o tym wcześniej"- myślała. Uśmiechnęła się do niego tylko i odwróciła wzrok, jakby nie była nim zainteresowana, a tak na prawdę najchętniej rzuciła by się w jego stronę i zaczęła się dopytywać o wszystko. 
Gdy wyszła ze szkoły dostała wiadomość SMS od Wojtka: " Jedziesz ze mną do domu? Bo musiałem zostać dłużej w szkole". Aśka była wściekła, że zamiast zabrać się z Wojtkiem musiała iść z Filipem. Odpisała mu tylko "Niestety nie, bo idę z Filipem na miasto". Tak na prawdę Wojtek został specjalnie dla Aśki dłużej w szkole, ale jej tego nie powiedział. cdn ... ;) 

1 komentarz:

  1. Fajnie piszesz, mam lekkie styl, podoba mi się to :)
    Tymczasem zapraszam do siebie:
    http://the-vampire-avenue.blogspot.com/
    :)

    OdpowiedzUsuń