Każdemu z nich dzień minął w miarę dobrze, poza tym, że Asia zawaliła ważny sprawdzian z przedmiotu zawodowego. Pocieszeniem jednak dla niej było to, że pare razy widziała Wojtka na przerwie i rozmawiali chwile. Bardzo chciała z nim jeszcze porozmawiać na temat połowinek, ale już go nie złapała nigdzie i postanowiła, że odpuści sobie ten temat. Co będzie to będzie- powiedziała sobie w myślach- najwyżej pójdę sama lub z kim innym.
Wojtek miał dziś tylko 5 lekcji, bo nauczycielka od zajęć praktycznych rozchorowała się po 4 lekcji i mogli prędzej iść do domu. Aśka nie miała tego szczęścia, bo miała z nią akurat 4 pierwsze godziny. Wojtek i Joanna chodzili do technikum o tym samym profilu, mianowicie żywienie i gospodarstwo domowe. Nazwa może trochę skomplikowana, ale po prostu jest to kucharz, dietetyk lub coś w tym rodzaju.
- Ej Aśka ! - usłyszała nagle znajomy głos z końca korytarza- Zaczekaj chwilę !
To był Filip, kolega z klasy, który od pierwszej klasy podkochiwał się w niej. Dziewczyny bardzo za nim przepadały, Asia też, ale widziała w nim tylko dobrego kolegę z klasy, z którym bardzo dobrze trzymała od początku. Jednak Filip olewał wszystkie dziewczyny i ciągle starał się o względy Asi, dla niej nawet przestał słuchać metalu, bo strasznie go nie lubiła. Mimo to Asia i tak nie chciała zmieniać z nim relacji.
- Hej Fifi ! Co jest ? - spytała
- Co robisz po lekcjach ?
- Chyba nic. Ale nie wiem jeszcze dokładnie, bo nie wiem co planują dziewczyny.
- Aha. A nie chciała byś pójść ze mną? Muszę kupić sobie koszulę na połowinki i coś dla mamy na urodziny, bo to już jutro, a ja jestem w kompletnej dziurze! Nie wiem co mogę jej dać, a nie chce dawać jej 3 rok świeczki. - skrzywił się Filip
- Hmm ... - pomyślała chwilę - no dobra! W takim razie jesteśmy umówieni.
Aśka uśmiechnęła się i poszła pod klasę. Po drodze spotkała dziewczyny z 3 turystycznej (tech. o profilu Obsługi Turystycznej) i rozmawiała z nimi na temat połowinek. Był to temat, który od początku roku szkolnego nie schodził z ust klas 3. Miała to być pierwsza wielka wspólna impreza oczywiście nieoficjalna, bo bez nauczycieli. Wszyscy uczniowie byli tym bardzo podekscytowani i przejęci. Nie wiedzieli jak się ubrać, jak to wszystko będzie wyglądało i czy w ogóle impreza wypali, bo były tam osoby, które bardzo mieszały, tzn. ciągle zmieniały zdanie co do DJ, kateringu, sali i buntowały niektóre osoby żeby specjalnie robić niepotrzebne zamieszanie i wprowadzać większość w panikę. Jednak organizatorki były nieugięte przy swoich postanowieniach i nie dawały się oszołomić. Dziewczyny rozmawiały by jeszcze dłużej, ale zadzwonił dzwonek, a Aśka nie mogła pozwolić sobie na spóźnienie na lekcję biologii. Więc poszła na lekcje.
Aśka przez całą lekcję była nieobecna myślami w temacie chorób, wirusów i zakażeń, myślała cały czas o tym, jakby zapytać Wojtka czy pójdzie z nią na połowinki. Nie była też do końca pewna, czy Wojtek na pewno się zgodzi z nią pójść, ale warto było spróbować.
- W końcu po lekcjach ! - krzyknęła grupka chłopaków z 4 klasy.
- Chłopaki nie wiem jak wy, ale ja idę do domu i walnę się w komę, bo zasnę na stojąco. - powiedział jeden z czwartoklasistów, Artur. Reszta się zaśmiała, bo był on znany z ciągłego imprezowania i nie było dnia kiedy Arczi by nie powiedział tego zdania.
Asię czekały jeszcze 3 lekcje. Na szczęście zleciały szybko i mogła już iść z Fifim na "wielkie zakupy". Gdy zmierzali w stronę wyjścia Asia zobaczyła siedzącego na ławce Wojtka. "Co on tu robi ? Przecież już dawno skończył lekcje. A z resztą to nie moja sprawa i tak na mnie nie czeka. gdyby tak było powiedział by mi o tym wcześniej"- myślała. Uśmiechnęła się do niego tylko i odwróciła wzrok, jakby nie była nim zainteresowana, a tak na prawdę najchętniej rzuciła by się w jego stronę i zaczęła się dopytywać o wszystko.
Gdy wyszła ze szkoły dostała wiadomość SMS od Wojtka: " Jedziesz ze mną do domu? Bo musiałem zostać dłużej w szkole". Aśka była wściekła, że zamiast zabrać się z Wojtkiem musiała iść z Filipem. Odpisała mu tylko "Niestety nie, bo idę z Filipem na miasto". Tak na prawdę Wojtek został specjalnie dla Aśki dłużej w szkole, ale jej tego nie powiedział. cdn ... ;)
niedziela, 22 września 2013
sobota, 21 września 2013
Coś ze szkoły
Chyba każdy przeżył szkolną/młodzieńczą miłość ...
Asia z niepokojem patrzyła na listę dostępnych na fejsie. Jego wciąż nie było, a przecież to właśnie na niego czekała. "czemu go nie ma? gdzie jest ten Wojtek? " zadawała sobie pytanie, które tak na prawdę było retoryczne. Jest dla niej niby tylko kolegą i dopiero się poznawali, lecz ona czuła, że jest dla niej kimś więcej niż tylko kolegą, bała się mu tego powiedzieć. Ufają sobie wzajemnie i mówią o wszystkim, tak na prawdę nie znając się zbyt dobrze. Pomagali sobie w trudnych chwilach i gdy jedno upadło drugie go podnosiło lub leżało z nim aż do poprawy. A teraz nie ma do kogo się odezwać... "gdzie jesteś gdy Cię potrzebuje ??? " myślała "nie powiedział nic że go nie będzie " była załamana. Siedziała w domu, niby nie była sama, ale czuła się, jakby nikt nią się nie interesował, to było dla niej straszne... Leżała pod ciepłym kocem, popijając ulubioną czekoladę i oglądała babskie romansidło. Bardzo jej brakowało osoby, do której może się przytulić, wypłakać się, powiedzieć co leży na sercu, a po takiej rozmowie powiedzieć "dziękuję" i śmiać się w niebogłosy, bo nareszcie jest jej lżej. On właśnie był taką osobą, która potrafiła ją rozbawić jak jeszcze nikt. Rozumiał ją. Ktoś teraz powie "wymyślona historyjka małolaty z przerostem ambicji i wybujałą wyobraźnią" a ja mogę wam zapewnić, że nie ma tu ani grama nieprawdy.Dziewczyna o której tu mowa, niedawno rozstała się z chłopakiem którego kocha do tej pory, ale wie, że już nic z tego nie będzie, bo on poleciał na laskę, która miała duże cycki i tonę tapety na twarzy. Nie wiedziała o tym od razu, ale gdy się dowiedziała, momentalnie zmieniła zdanie o nim. Przekonała się jaki on był na prawdę i że zmarnowała na niego 3 i pół roku swojego życia. To jest okropne, gdy chłopak zostawia mądrą i naturalną dziewczynę dla typiary, która jest dobra tylko w robieniu loda i obrabiania dupy innym dziewczynom. Może i użyłam tu mocnych słów, ale to prawda. Doświadczyła tego na własnej skórze.
Szła ona jak zwykle rano do szkoły słuchając muzyki, gdy nagle zadzwonił telefon. To był on! Serce zabiło jej mocniej i nie wiedziała co robić. Odebrała telefon w ostatniej chwili
- Halo ? - niepewnie odezwała się
- No hej. - odpowiedział - Jadę właśnie do szkoły, zabierzesz się ze mną ?
Dziewczyna była tak podekscytowana, że zatkało ją. W końcu się ocknęła i powiedziała
- Jasne, jeśli to nie problem dla Ciebie.
- A jaki tam znowu problem, za 10 minut czekaj na przystanku na mnie. Na razie.
- Ok, będę czekała. Pa !
Asia była oszołomiona z lekka, nie wiedziała czy to prawda czy coś jej się może przyśniło, ale szła dalej. Czuła się tak lekko, że zaszła na przystanek w niecałe 5 minut, gdzie zawsze chodziła 10- 15 minut. Czekała jeszcze chwilę, gdy nagle przyjechał Wojtek. Wsiadła do samochodu i powiedziała
- No cześć po raz drugi.
- A witam szanowną panią w moim skromnym Oplu. - odpowiedział puszczając oczko w jej stronę. - Gotowa na wycieczkę do szkoły ?
- Zwarta i gotowa panie kapitanie ! - żartobliwie odpowiedziała Aśka.
- To ruszamy bo jest już 7:40, a ja dziś muszę być wcześniej w szkole aby wypełnić wniosek o maturę.
Wojtek był w 4 klasie technikum, Asia w 3. Chłopak miał dylemat co do zdawania matury, zapisuje się na nią dlatego, że Asia go namówiła. Powiedziała że jak nie spróbuje to nie przekona się czy ją zda czy nie.
Dzisiejszy dzień zapowiadał się ciężki dla Asi, miała ona 8 lekcji, w czym 3 duże sprawdziany i pytanie na 2 innych. Nie wiedziała czy da rade ogarnąć wszystko, więc zdała się na los i wolę Bożą, pomyślała "co będzie to będzie".
W szkole byli za pięć ósma, pożegnali się uściskiem dłoni i przyjacielskim przytuleniem się i rozeszli się każdy w swoją stronę. cdn (już niebawem moi drodzy czytelnicy) ... :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)